Oczywiście można, wzorem wielu dziewcząt, mimo chłodu nosić nadal krótkie spódniczki, pantofelki, kurteczki do bioder i paradować z gołą głową. Niestety odbija się to na zdrowiu, jeśli nawet nie od razu, to po paru latach. Odmrożenia stóp i dłoni (a raz odmrożona skóra już nigdy nie będzie piękna), choroby zatok i nerek, reumatyzm - to tylko niektóre efekty takiego źle pojętego strojenia się. Tak więc ja noszę ciepły płaszcz do połowy uda, szal, czapkę i ciepłe buty - i wszystkie te rzeczy doprowadzają mnie do szału, bo nie znoszę się grubo ubierać, no ale co robić?
W dodatku moda na aktualny sezon nie nastraja optymistycznie: na wszystkich wybiegach królują kolory ponure, ciemne i proste.
U Gaultiera szaro
U Chanel czarno:

U Givenchy czarno-biało z lekką domieszką bladego różu.

Troszkę lepiej na rodzimym poletku: Izabela Łapińska proponuje wprawdzie płaszcze w kolorystyce zgodnej ze światowymi trendami, ale do nich kolorowe dodatki:

I w tym kierunku pójdę i ja. Mój ulubiony cieplutki płaszcz jest wprawdzie modnie czarny, ale tym lepiej będzie kontrastował z kolorowymi rajstopami i zakolanówkami, które zamierzam zakupić w najbliższym czasie. Bo mimo tego, co dyktują projektanci, jestem zdania, że jesienią trzeba mieć na sobie coś kolorowego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz